Polskość wciąż żywa w Kurytybie

Od kilku lat obserwujemy odradzanie się polskości wśród potomków emigrantów z Polski w Brazylii. Wśród wielu czynników, które się do tego przyczyniają, myślę, że warto wymienić rozwój techniki umożliwiający łatwiejszy kontakt z krajem przodków oraz działania podejmowane przez Rząd Polski i organizacje wspierające naszych rodaków żyjących poza granicami Ojczyzny. Ten zwrot ku Rodakom w Ameryce Południowej został zapowiedziany podczas Kongresu Polonii Zagranicznej, który odbył się w Warszawie z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

Choć w Brazylii żyje już piąte, a nawet szóste pokolenie potomków polskich emigrantów, zainteresowanie krajem przodków oraz duma z przynależności do narodu polskiego pozostają bardzo widoczne.

W ponad dwumilionowej Kurytybie, gdzie od 2010 roku pracuję, prawie 20 procent mieszkańców ma polskie korzenie. Co prawda dekret prezydenta Getulio Vargasa z 1938 roku, rozwiązujący organizacje i zakazujący używania języków obcych, dawno stracił moc, jednak w dużych ośrodkach, gdzie kontrola była szczególnie silna, spowodował, że wielu potomków emigrantów nie posługuje się już językiem swoich przodków. Zachowują jednak wierność polskim tradycjom i często proszą o Msze w języku polskim. W ostatnich miesiącach miałem kilka takich próśb. Niestety ze względu na obowiązki w prowadzonej przeze mnie parafii nie zawsze mogłem na nie odpowiedzieć.

W miniony piątek zostałem zaproszony do kurytybskiej parafii św. Efigenii i Podwyższenia Krzyża prowadzonej przez kapłana o niemieckich korzeniach. Widząc potrzeby swoich wiernych, zwrócił się do mnie z prośbą o odprawienie polskiej Mszy w ramach przygotowań do parafialnego odpustu. Niestety, ostrzeżenia o nadchodzącym huraganie, wysyłane na telefony komórkowe przez Obronę Cywilną, skutecznie odstraszyły wielu wiernych. Warto wspomnieć, że w ciągu mojej prawie 35-letniej pracy w Kraju Krzyża Południa nie spotkałem się z taką liczbą huraganów, jak w ostatnich miesiącach.

W kościele, który tym razem został ominięty przez żywioł, pojawiła się około 100-osobowa grupa najodważniejszych wiernych. Maszą modlitwę uświetnił chór św. Jana Pawła II działający przy kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Bezpośrednio po liturgii obecni mogli wysłuchać koncertu chóru dziecięcego, który powstał pod koniec ubieglego roku w mojej parafii. Był to jego pierwszy występ poza macierzystą wspólnotą, a młodzi chórzyści zostali nagrodzeni gorącymi brawami.

Na prośbę miejscowego duszpasterza homilia była poświęcona słowom proroka Jozuego: „Ja i moja rodzina służymy Panu”. Korzystając z okazji, zaprosiłem też naszych rodaków na czuwanie w intencji Polonii Zagranicznej, które pragniemy zorganizować w Kurytybie 16 października w łączności z modlitwą naszego zgromadzenia na Jasnej Górze, a także na spotkanie opłatkowe, które planujemy w grudniu. Pierwsze takie spotkanie, połączone z koncertem polskich kolęd, zgromadziło wielu rodaków. Mam nadzieję, że podobnie będzie i w tym roku.

Dodaj komentarz