Święcenia kapłańskie 2026

Święcenia kapłańskie to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu każdej wspólnoty zakonnej. Przypominają nam, że Chrystus nie przestaje powoływać, a jednocześnie wzywają do modlitwy o nowe i święte powołania. Ma to szczególne znaczenie dziś, gdy liczba kandydatów do seminariów jest znacznie mniejsza niż kilkanaście lat temu.

Kiedy w 1982 roku wstąpiłem do zgromadzenia, przez nowicjat przeszło prawie 60 młodych mężczyzn. Oczywiście nigdy nie byliśmy wszyscy razem.  Gdy spóźnialscy dopiero przyjeżdżali, kilku innych już zdążyło odejść. Pierwszy zrezygnował następnego dnia po przybyciu. Z tej licznej grupy nowicjat ukończyło 26 osób i tylu zostało dopuszczonych do pierwszych ślubów. W kolejnych latach formacji odchodzili następni koledzy. Ostatecznie do święceń przystąpiła grupa 23 osób, a kapłanami zostaliśmy 16 maja 1989 roku w katedrze poznańskiej. Dziś w zakonie posługuje 13 księży i jeden brat zakonny z naszego rocznika.

W ostatnich latach w Polsce widoczny jest wyraźny spadek powołań kapłańskich i zakonnych. W naszym zgromadzeniu zakonnym w tym roku święcenia przyjęło jedynie 3 diakonów, a 8 kleryków studiuje w seminarium. Za moich czasów w seminarium było nas ponad 110 kleryków. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w Brazylii, gdzie powołań powoli, ale systematycznie przybywa.

Powołanie kapłańskie czy zakonne to wielka tajemnica relacji między człowiekiem a Bogiem. Bóg powołuje, ale człowiek musi usłyszeć Jego głos i odpowiedzieć na zaproszenie. Mówi się, że Bóg powołuje tylu, ilu potrzeba na dane czasy.

Współczesna Polska zmaga się ze spadkiem liczby urodzeń. Według statystyk jesteśmy jednym z krajów o najniższym wskaźniku dzietności na świecie. Osłabła także wiara wielu naszych rodaków. Wiele rodzin nie są już, jak to dawniej bywało „silnych Bogiem”, a więc nie są zdolne do przekazywani wiary i miłości do Boga i Kościoła swoim dzieciom. Wzrosła liczba osób niewierzących oraz tych, którzy deklarują wiarę, ale nie kierują się Bożymi przykazaniami. Z drugiej strony, co bardzo cieszy, wzrosła świadomość religijna tych, którzy świadomie identyfikują się z Kościołem.

Niedawno czytałem artykuł, w którym autor porównał dane z początku lat 80. z rokiem 2024. Wynika z niego, że dziś mamy więcej księży w przeliczeniu na jednego praktykującego katolika niż 40 lat temu. A jeśli uwzględnić kapłanów pracujących poza duszpasterstwem, w miejscach, gdzie równie dobrze, albo i lepiej, mogliby pracować świeccy, jak np. w mediach, szkołach czy innych instytucjach, sytuacja wygląda jeszcze korzystniej.

Mimo to chcielibyśmy mieć więcej kapłanów. Braki personalne szczególnie mocno odczuwamy w naszej prowincji zakonnej, gdzie byliśmy zmuszeni przekazać wiele parafii – tych, w których biją polskie serca – pod opiekę księży diecezjalnych. Tym bardziej więc cieszą tegoroczne święcenia, podczas których trzech młodych współbraci zostało włączonych w Chrystusowe kapłaństwo i wkrótce zasili szeregi misjonarzy Polonii.

Dodaj komentarz