Podczas mojej dotychczasowej ponad 30-letniej pracy misyjnej w Ameryce Południowej na palcach jednej ręki można by było policzyć lata, w których nie brałem udziału w SP DX CONTEST. Dla niewtajemniczonych napiszę, że są to międzynarodowe zawody krótkofalarskie, podczas których cały świat nawiązuje łączności z Polską. Tak starałem sobie zorganizować czas by przynajmniej symbolicznie pojawić się w tych zawodach. Do startu zawsze zachęcałem też lokalnych krótkofalowców. Niestety wszystko wskazywało, że w tym roku może być inaczej. Kilka dni przed zawodami w Sao Paulo zostałem poddany skomplikowanej operacji ortopedycznej. Sama operacja trwała około 4 godzin, a czas zawodów przyszło mi spędzić na przysłowiowym szpitalnym łóżku. Jednak mimo takich utrudnień udało się zmontować proste połączenie zdalne z radiostacją, dzięki któremu i tym razem znak PY5ZHP pojawił się w eterze, biorąc udział w tych najważniejszych dla polskiego krótkofalarstwa zawodach. Trudno było nadawać z łóżka, gdzie opóźnienia sterowania internetem nadajnika dochodziły nawet do 5-7 sekund, a połączenie dodatkowo często się zawieszało. Niemniej się udało i startując w pasmie 10 m i używając tylko telegrafii, czyli alfabetu Morse oraz nadajnika z mocą 80 watów udało się zrobić 143 łączności z Polską. Pragnę wyrazić moje podziękowanie wszystkim korespondentom za cierpliwość. Były momenty, że nawet tradycyjne określenie „nadajesz lewą nogą” nie pasowało do sytuacji, bo przecież lewą nogę mam przykręconą do klatki ortopedycznej. Skazany byłem jedynie na przyciskanie wcześniej zaprogramowanych klawiszy w komputerze bez możliwości dodania czegoś bardziej osobistego kiedy wołali mnie starzy znajomi. Odbierałem na ucho z dużym opóźnieniem, które niekiedy utrudniało odbiór pierwszych liter znaku i spowalniało moje odpowiedzi. Kilku wytrawnych contestmenów zauważyło moje kłopoty i dostosowywało prędkość nadawania do możliwości technicznych przekazu danych mojego połączenia internetowego. Serdecznie dziękuję. Pokazuje to ich klasę. Kilku innych nie mogąc doczekać się mojej błyskawicznej, odpowiedzi goniło za kolejnym kontaktem, wątpiąc w szanse, na moją opóźnioną odpowiedz. Moich korespondentów z Polski słychać było bardzo dobrze. Wszystkim dziękuję za wspaniałą ucztę radiową. Jako że co najmniej kolejne 3 miesiące spędzę z nogą w klatce ortopedycznej więc pewno od czasu do czasu będę pojawiał się w ten sposób na pasmie licząc na zrozumienie dla mojej niecodziennej sytuacji 73 i do usłyszenia